W poniedziałek 29 kwietnia 2019 r. odbyło się przed gmachem Muzeum Narodowego w Warszawie "Wielkie jedzenie bananów". Także potrząsanie nimi w górze jak mieczem. Wkładanie na głowę ich skórek lub całych kiści. Było wesoło. Żółte banany, rozbawione twarze przybyłych na tę okazję miłośników sztuki w różnym wieku i z dziećmi. Do podobnych manifestacji doszło we Wrocławiu, w Lublinie i kilku innych miastach Polski. We Wrocławiu manifestantka powiedziała do telewizyjnych kamer: „Wszystkim tym, którzy chcą cenzurować sztukę: my się nie damy, my was zjemy jak te banany!”.

Niestety, nie ma tak dobrze. Nowy dyrektor Muzeum Narodowego mianowany przez „dobrą zmianę” wyrzucił z pracy poprzedniego dyrektora. Zdjął z przygotowanej przez niego ekspozycji kilka dzieł, w których dopatrzył się ideologii gender (tak się w jego kręgach nazywa niemoralność). W jednej z zakwestionowanych prac występuje dziewczyna zawzięcie jedząca banana. Pracę wyniesiono z galerii – i stąd nagła kariera polityczna tego owocu.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej