Wiele jest zdjęć, w których czyjeś życie splata się mocno z dziejami. Na fotografii z 7 lipca 1977 r. biografia i dzieje są uchwycone na jednej klatce jak rzadko kiedy. Do sali parlamentu w Madrycie wkracza świeżo wybrana posłanka Dolores Ibárruri. Ma 82 lata. Jak przez całe dorosłe życie ubrana na czarno. Sprowadza ją ostrożnie po schodach poeta i też poseł Rafael Alberti, który ma lat 77. Twarze innych posłów zdradzają ciekawość, zdziwienie, a może i niechęć. Oboje są bowiem siwymi jak gołąbki weteranami hiszpańskiego komunizmu, więcej: jego ikonami od zarania w 1919 r. Zwłaszcza Ibárruri, którą płomienne mowy radiowe i wizyty na froncie wojny domowej, a także Ernest Hemingway w „Komu bije dzwon”, uwieczniły jako muzę ludowej walki przeciw faszyzmowi.

Śmierć Dolores Ibárruri - odchodzi symbol i jej świat

Tego lipcowego dnia oboje zostali honorowymi wiceprzewodniczącymi Izby Poselskiej, pierwszego od czasów Republiki i wojny domowej demokratycznie wybranego parlamentu Hiszpanii. Wybory ostatecznie zakończyły okres przejściowy między dyktaturą zmarłego dwa lata wcześniej gen. Francisco Franco a demokracją. Zaledwie przed kilkoma miesiącami partia komunistyczna została ponownie zalegalizowana.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej