Josef Mengele był największym hitlerowskim zbrodniarzem, który nie stanął przed sądem. Ukrywał się najpierw w Niemczech, a od 1949 r. w Ameryce Południowej, gdzie zmarł 30 lat później. Chociaż Mosad na jego tropienie już na początku lat 60. wydał więcej pieniędzy niż na złapanie Adolfa Eichmanna, wszystkie próby kończyły się fiaskiem. Wokół Mengelego narodziła się legenda przedstawiająca go jako człowieka obdarzonego niemal nadludzkimi mocami i potrafiącego w pojedynkę wyprowadzić w pole służby specjalne kilku państw. Do jednej z takich historii należy jego domniemany przyjazd do rodzinnej miejscowości w Bawarii i wzięcie udziału w pogrzebie ojca w przebraniu zakonnicy.

Tego typu opowieści obalają John Ware, Gerald Posner, autorzy książki „Mengele. Polowanie na Anioła Śmierci z Auschwitz”.

Poniżej fragment książki. Tłumaczenie: Piotr Nowakowski. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej