W książce„Jerzy Dziewulski o kulisach III RP” jej bohater w rozmowie z dziennikarzem Krzysztofem Pyzią opowiada o agenturze w Kościele katolickim, operacji „Most” czy ochronie Aleksandra Kwaśniewskiego

Jerzy Dziewulski to były milicjant, wywiadowca, inspektor generalny, a od 1975 do 1991 szef jednostki specjalnej na lotnisku Okęcie, poseł na Sejm I, II, III i IV kadencji. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1995-97 był sekretarzem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego ds. bezpieczeństwa. Odpowiadał m.in. za jego ochronę. Twórca sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.

Poniżej fragment książki.

– (...) Zresztą w tamtym czasie, czyli latach 80., największa procentowa tak zwana werbowalność agentury była właśnie w Kościele.

– Największa, czyli jaka?

– Szacuje się, że blisko dziesięć tysięcy duchownych i osób świeckich związanymi z Kościołem, czyli na przykład osoby z katolickich klubów inteligenckich czy rad parafialnych, było TW. Moim zdaniem są to wyniki zaniżone, „ucholi” było kilka razy więcej. Może nawet 30 procent duchownych niskiego szczebla zostało zwerbowanych… I to w większości przypadków z powodu materiałów obciążających.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej