Książka australijskiego pisarza i nauczyciela historii Jonathana J. Moore’a „Powiesić, wybebeszyć i poćwiartować, czyli historia egzekucji” wydała mi się w pierwszej chwili urocza, jeśli w ogóle można tak powiedzieć o książce poświęconej wykonywaniu kary śmierci. Sam wydawca określił ją jako „rozkosznie makabryczną”. Piękna szata graficzna, mnóstwo ilustracji, błyszczący papier – przyjemnie było wziąć ją do ręki.

To jednak tylko pierwsze wrażenie, bo czytać ją trzeba było na raty – są w niej bowiem opisy okrucieństw, od których włosy stają dęba. W dodatku popełniano je na oczach tłumów, często wiwatujących. Gapie niekoniecznie rozumieli, że publiczna egzekucja miała uświadamiać im konsekwencje niepożądanego zachowania. Po prostu świetnie się bawili.

Wszystkie rodzaje kary śmierci

Moore opisuje wiele rodzajów kar śmierci. Na przykład krzyżowanie opisane w Biblii w sposób słabo oddający cierpienie skazańców wywodziło się z asyryjskiego i perskiego wbijania na pal. W obu przypadkach męka skazańców trwała wiele godzin, a nawet dni. Rzymianie pokochali tę metodę zabijania – w 71 r. p.n.e. ukrzyżowali 6 tys. powstańców Spartakusa wzdłuż Via Appia. Oprócz krzyża w kształcie litery T stosowano także konstrukcję w kształcie litery X, często wieszano skazanego głową w dół lub w innych pozach, które katom wydały się zabawne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej