Bolesław Prus nie mógł uwierzyć: Gdy ludy surowe, należące do różnych szczepów, różnych wyznań, różnych języków, różnych zajęć, odwołują się w swoich sporach do siekiery lub rewolweru to może być zrozumiałym. Ale ażeby robotnicy tych samych fachów, tej samej rasy, wyznania i języka zabijali się między sobą, jest to rzecz wprost zdumiewająca.

Był kwiecień 1907 r., a liczba zabitych w bratobójczych walkach była już liczona w setkach.

Rewolucja

Od ponad dwóch lat Imperium Rosyjskie doznawało wstrząsów rewolucyjnych. Porażki w wojnie z Japonią, kolejne mobilizacje, dotkliwe skutki samodzierżawia i katastrofalne warunki życia proletariatu – to wszystko sprawiło, że od stycznia 1905 r. także przez Królestwo Polskie przetaczały się strajki, protesty i manifestacje. Jesienią 1905 r. premier Siergiej Witte oceniał, że Kongresówka znalazła się o krok od otwartego powstania. W szkołach domagano się nauki w językach narodowych; w salonach liberalnej inteligencji – reform ustrojowych w duchu konstytucjonalizmu; w halach fabrycznych – ośmiogodzinnego dnia pracy, podwyżek i powoływań delegatów, którzy reprezentowaliby robotników w rozmowach z fabrykantami. Car Mikołaj II próbował ratować stabilność imperium: ogłaszał kolejne wybory do Dumy Państwowej, wprowadzał stan wojenny, kazał strzelać do manifestantów, a w aresztach trzymać najbardziej aktywnych działaczy.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej