4 grudnia 1969 r. 14-osobowy specjalny oddział policji miasta Chicago zajeżdża na West Monroe Street pod budynek o numerze 2337. Policjanci otaczają dom – sześciu od frontu, czterech od tyłu. W środku w czteropokojowym mieszkaniu śpi dziewięć osób, wszystkie należą do Partii Czarnych Panter. Policja ma wykonany flamastrem rysunek z dokładnym układem pomieszczeń i mebli w mieszkaniu. Krzyżykiem zaznaczono łóżko w jednym z pokoi. Sypia w nim Deborah Johnson i jej partner, 21-letni Fred Hampton.

Mimo młodego wieku Hampton jest przewodniczącym Panter w stanie Illinois i jednym z ważnych krajowych liderów partii. Uchodzi za najbardziej przebojową gwiazdę organizacji.

Dyrektor FBI Edgar Hoover nazywa go „mesjaszem”.

Wielka Migracja zmienia metropolie

Hampton wychował się w Maywood, na dalekim, w większości czarnym przedmieściu Chicago. Jego rodzice przybyli tu w latach 40. z Luizjany. Byli częścią Wielkiej Migracji – jednej z największych i najszybszych fal migracyjnych w dziejach. Poczynając od 1905 r., przez kilka dekad ponad 6 mln Afroamerykanów przeniosło się z rolniczych terenów Południa do wielkich miast – głównie na Wschodnim Wybrzeżu i na Środkowym Zachodzie. Uciekali przed biedą i prześladowaniami. Chicago było jednym z ich najważniejszych celów. Przed migracją 90 proc. czarnych żyło na południu kraju, głównie na wsi. W latach 60. połowa czarnej populacji mieszkała już na północy i na zachodzie, 80 proc. – w wielkich miastach.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej