Zaczęło się od dwóch dziewczynek z okładki „Płomyka” z początku marca 1936 r. Był to kolejny numer pokazujący życie dzieci w innych krajach. W poprzednich miesiącach mali czytelnicy poznawali losy rówieśników m.in. w Afryce, krajach arabskich czy we Włoszech. Tym razem jednak z okładki śmiały się dziewczynki radzieckie.

Mongolskie twarze

„Płomyk” był wydawany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i cieszył się rekomendacją Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Dzięki obowiązkowym zakupom przez szkolne biblioteki razem z „Płomyczkiem” i „Małym Płomyczkiem” miał nakład sięgający 250 tys. egzemplarzy. Tygodnik nie kwestionował polityki sanacji. W lutym z okazji imienin Ignacego Mościckiego zamieścił zdjęcie prezydenta, a w środku rymowane życzenia: Serca nasze niesiemy Ci w darze,/ i życzenia wszystkich szkolnych dzieci:/ Żyj nam w zdrowiu i niech wczas Twych rządów/ słońce dobra ponad krajem świeci! We wrześniu poprzedniego roku redakcja upamiętniła Józefa Piłsudskiego okładką ze słowami: Potężnym cieniem wzdłuż i wszerz przesłaniasz Polskę całą,/ Bo Polska Twojem dziełem jest, zasługą Twą i chwałą.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej