Leżące w województwie tarnopolskim Przemyślany nie różniły się od innych miasteczek Galicji. Żyli tu obok siebie Polacy, Ukraińcy i Żydzi. „Prawdziwy sztetl przyjaźni” – wspominali ocaleli z Zagłady. Katolicy chodzili do kościoła i cerkwi. Żydzi, szanując niedziele, wtedy nie handlowali. A część chrześcijańskich kupców nie otwierała sklepów w szabas.

Wszystko zmieniła wojna. Najpierw w Przemyślanach pojawili się uchodźcy – setki Polaków, ale też mnóstwo Żydów. Gdy 20 września 1939 r. do miasteczka wjechały czołgi z czerwonymi gwiazdami, a wkrótce pojawiło się NKWD, Galicja Wschodnia miała już nowych gospodarzy.

Represje sowieckiej władzy, powszechnie łączonej przez mieszkańców z Żydami, sprawiły, że relacje między nimi a chrześcijańskimi sąsiadami się popsuły. Mniej ważne było to, że terror dotykał wszystkich, których NKWD uznało za wroga. Życie wypełniało nerwowe oczekiwanie na aresztowanie lub zsyłkę.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej