Fragment książki Jarosława Kurskiego „Jan Nowak Jeziorański. Emisariusz wolności”

Jan Nowak-Jeziorański niewiele mógł przekazać szykującemu się do powstania dowództwu AK. Ciężar decyzji przeniósł się znad Tamizy nad Wisłę. Jakże bolesna musiała być świadomość, że tam, w kraju, patrzą na Londyn jak w słońce! Już kilka miesięcy później na jakimś powstańczym podwórku rozejdzie się wieść, że oto jest wśród powstańców człowiek, który właśnie, tuż przed godziną „W” przyleciał z Londynu. Młodzi żołnierze nadstawiający karku głodni będą każdej dodającej otuchy wieści. Co wówczas robić miał Nowak? Miał im tę nadzieję odebrać? Oczywiście kłamał, jak z nut.

Zwiastun filmu "Kurier" Władysława Pasikowskiego - w kinach od 15 marca

Był młody. Jeszcze trzy lata wcześniej zajmował się drobnym handlem i szmuglowaniem bimbru. Teraz rozmawiał z największymi aktorami teatru globalnej wojny, był w centrum historycznych wydarzeń. Pobyt w Londynie dostarczył mu przeżyć, które odcisnęły piętno na całym jego życiu i nauczyły poruszać się w politycznych salonach. Miał z pewnością powody do osobistej satysfakcji. Misję realizował najlepiej, jak potrafił. Jednak jedynym wymiernym skutkiem jego misji było wrażenie, jakie wywarł na brytyjskiej opinii publicznej udzielając wywiadów w zachodniej prasie i radiowych audycjach BBC. Na przykładzie jednostkowych losów programy ukazywały brytyjskiemu odbiorcy wkład polskiego ruchu oporu w globalny wysiłek antyhitlerowskiej koalicji.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej