Szanowny Redakcjo,

W wywiadzie udzielonym Krystynie Naszkowskiej Piotr Fejgin powiedział: „Otóż w ’64 przyszła dyrektywa z KW czy KC partii, aby mnie nie przyjmować. Ale jednym z egzaminatorów był Karol Modzelewski, on wystawił mi pozytywną ocenę i mnie przyjęli. Ja nie byłem świadomy tego wszystkiego. Tego dowiedziałem się od prof. Adama Podgóreckiego, który był promotorem mojej pracy magisterskiej, a swego czasu dziekanem wydziału socjologii. Po obronie zaprosił mnie na kawę i opowiedział mi tę historię. Ja w ogóle nie zdawałem sobie sprawy z wielu rzeczy, które ciągnęły się za mną tylko dlatego, że byłem synem swojego ojca. Był na przykład na wydziale asystent, który mnie nie znosił, okazywał mi jawną wrogość, czego nie rozumiałem. A dużo, dużo później dowiedziałem się, że jego ojciec był więźniem politycznym w czasie, kiedy mój ojciec był w UB”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej