W popularnym odbiorze powojenne podziemie niepodległościowe to jednolita formacja zbrojna stawiająca opór komunizmowi. W rzeczywistości poszczególne organizacje mocno się różniły między sobą, żołnierze poakowskiego podziemia spod znaku AK-WiN (Armia Krajowa-Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość) walczyli o inną Polskę niż ci służący w partyzantce narodowej. Te różnice najlepiej chyba widać na Lubelszczyźnie, zwłaszcza gdy mowa o stosunku tych organizacji do mniejszości narodowych.

Pokój polsko-ukraiński

W Okręgu AK Lublin po wejściu Sowietów znaczna część partyzantów pozostała w konspiracji. Na początku 1945 r. przystąpiono do odtwarzania oddziałów, które likwidowały administrację rządową, funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i walczyły z oddziałami NKWD. W starciach z nimi ponosiły bolesne porażki, ale też – jak np. w maju 1945 r. w Lesie Stockim koło Puław – odnosiły zaskakujące zwycięstwa. W obliczu sowieckiego zagrożenia kierownictwo AK-WiN na początku 1945 r. podjęło decyzję o poszukiwaniu porozumienia z Ukraińską Powstańczą Armią (UPA) działającą we wschodnich powiatach województwa. Nie była to łatwa decyzja: w 1944 r. AK i UPA toczyły tam brutalne walki, mimo to 21 maja w przysiółku Żar polsko-ukraiński rozejm został zawarty. Zakończył on konflikt obu organizacji na Lubelszczyźnie.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej