Patrzyłam na niego z przerażeniem, gdyż służył w żandarmerii Pierwszej Brygady, a nadto o nim i o malarzu Zygmuncie Gumowskim mówiono, że byli „żandarmami wieszającymi" – zapisała w „Dziennikach” Maria Dąbrowska, wspominając spotkanie w 1916 r. z Wacławem Kostkiem-Biernackim. Jako szef żandarmerii I Brygady Legionów po wkroczeniu do Kongresówki zasłynął z wieszania cywili. Choć rzecz dotyczyła głównie podejrzanych o szpiegowanie dla Rosji, to legioniści nie akceptowali takiego okrucieństwa, ostentacyjnie gardząc katem.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej