Jeszcze w drugiej połowie XVIII stulecia brytyjska elita naukowa i polityczna święcie wierzyła w istnienie Terra Australis Incognita, czyli Nieznanego Południowego Lądu położonego gdzieś na Pacyfiku, na południowej półkuli (Ocean Spokojny nazywano wówczas Morzem Południowym), pełnego bogactw czekających na swego odkrywcę i eksploatatora. A ponieważ na zawładnięcie Terra Australis ostrzyli sobie zęby nie tylko Brytyjczycy, trzeba było utrzymać wyprawę w sekrecie.

Znaleziono więc pretekst, zresztą bardzo intrygujący.
Pozostało 95% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej