Z Aleksandrem Kwaśniewskim rozmawia Paweł Smoleński

PAWEŁ SMOLEŃSKI: Gdy 30 lat temu wchodził pan do Pałacu Namiestnikowskiego na obrady Okrągłego Stołu jako reprezentant strony partyjno-rządowej, wyobrażał pan sobie, że w ekipie „Solidarności” zobaczy…

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI: ...dobre pytanie.

Myślę, że wyobrażałem sobie raczej partnerów do dyskusji, a nie wrogów i zakapiorów, jak przedstawiano stronę solidarnościową w różnych dokumentach partyjnych, ale też w gazetach czy telewizji. Największe zaciekawienie budził duet Jacek Kuroń i Adam Michnik. Strona partyjno-rządowa najdłużej kwestionowała ich obecność, byli przedstawiani jako ekstremiści, ludzie najbardziej agresywni. Nie znałem osobiście ani jednego, ani drugiego, choć wiele lat wcześniej, w studenckich czasach, byłem na jakimś spotkaniu z Michnikiem. Słowem – nurtowało mnie, kogo tak naprawdę zobaczę, kim oni są.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej