Wodzowie na tronie

W powszechnej świadomości wybitny monarcha to znakomity wódz i jeszcze lepszy polityk. Trzy najsłynniejsze bitwy w naszych dziejach stoczone pod wodzą królów to Grunwald, Beresteczko i Wiedeń, gdzie dowodzili Władysław II Jagiełło, Jan II Kazimierz Waza i Jan III Sobieski.

Panujący aż 48 lat, od 1386 do 1434 r. (pierwsze 13 lat rządził wraz z żoną Jadwigą Andegaweńską), Jagiełło okazał się zarówno wybitnym politykiem, jak i świetnym dowódcą, choć – jak pisał zmarły w 1935 r. prof. Wacław Sobieski – nie był wojownikiem.

W wojnie z Krzyżakami rozpoczętej w lecie 1409 r. szło o Żmudź, którą wielki książę litewski Witold obiecał zakonowi jeszcze w 1398 r. w układzie pokojowym podpisanym na wyspie Salin. Jak wiadomo, Jagiełło był Litwinem, a Królestwo Polskie – sojusznikiem Litwy, dlatego król odrzucił twierdzenia Krzyżaków, że Żmudź to sprawa między Malborkiem a Wilnem, zapowiadając przy tym, że jeśli zakon zaatakuje Litwę, to czeka go wojna z Polską. I tak też się stało. Pod Grunwaldem król nie brał bezpośredniego udziału w walce, tylko skoncentrował się na wydawaniu rozkazów, co w Europie było już dość powszechne, choć np. król Anglii Henryk V Lancaster w innej wielkiej bitwie średniowiecza – rozegranej 25 października 1415 r. pod Azincourt (40 km na południe od Calais) – nie tylko walczył z mieczem w dłoni, ale jeszcze kazał wyrżnąć kilka tysięcy francuskich jeńców.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej