19 lipca 1920 r. bolszewicy zdobyli Grodno leżące 300 km od Warszawy, gdzie zebrała się Rada Obrony Państwa złożona z naczelnika państwa, premiera, marszałka Sejmu, trzech ministrów i trzech przedstawicieli dowództwa wojskowego oraz dziesięciu parlamentarzystów. Rada mogła decydować o wszystkich sprawach związanych z wojną, która po rozpoczęciu 4 lipca przez komandarma Michaiła Tuchaczewskiego ofensywy przybierała coraz gorszy obrót. Głos zabrał Roman Dmowski, który stwierdził m.in.: (…) Musimy znaleźć przyczyny, dla których jesteśmy bici. Utrzymuję, że stan moralny się zmienił, ale są i błędy organizacyjne, strategiczne i taktyczne, wskutek których wojsko straciło zaufanie. Wobec czego koniecznym jest zmiana dowództw na froncie, a jeżeli nie mamy sami dowódców, to zwróćmy się do aliantów, ale żeśmy jeszcze nie wyzyskali swoich sił, na przykład gen. Dowbór (sic!) jest doskonałym wojskowym i stawia kwestię zmiany dowództwa na froncie.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej