Ucztę poprzedzała wspólna kąpiel w łaźni, po której w wygodnych szatach goście układali się w sali biesiadnej, zwanej triclinium, umeblowanej trzema leżankami (gr. kline) ustawionymi w podkowę wokół niskiego stołu. Leżeli skośnie, z nogami nad tylną krawędzią leżanki i lewym ramieniem opartym na poduszce. Dopiero w okresie republiki do ucztujących mężczyzn dołączyły żony, najpierw siedziały na stołkach, z czasem ułożyły się obok mężów. Tylko biedni nie leżeli podczas posiłku, ale siedzieli na ławkach lub stołkach bez oparcia. Plutarch w „Żywotach równoległych” zapisał, że Katona Młodszego tak przygnębiła klęska Pompejusza z wojskami Cezara pod Farsalos (48 r. p.n.e.), że jadł, siedząc (...) i nie położył się już oprócz do snu. Jedzenie w pozycji siedzącej uchodziło za nieeleganckie i niewygodne.

Hierarchia przy talerzu

W średniowieczu jadano już na siedząco, przy prostokątnym stole z wyróżnionymi miejscami mniej i bardziej honorowymi. Krzesła także były różnej wielkości – w późnym średniowieczu gospodarz siedział na krześle o wyższym oparciu, często z baldachimem. Podczas większych uczt stół ustawiano w podkowę, przy czym część dla gospodarzy i znaczniejszych gości stała na podwyższeniu.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej