Na przygotowywanej przez Ossolineum wystawie „Prawem naszym – Zmartwychwstanie”, pokazującej polskie drogi do wolności, jest mnóstwo przedmiotów upamiętniających Piłsudskiego: miniaturowe portrety na szpilkach do wpinania w klapy marynarek i kostiumów, znaczki pocztowe, zapalniczki i breloczki z wizerunkiem Marszałka, łuski karabinowe z honoryfikacyjnym grawerunkiem, a także medale projektowane przez uznanych rzeźbiarzy. Na rewersie jednego z nich, zatytułowanego „Józef Piłsudski – Wódz Legionów Polskich”, umieszczony został cytat z „Przedświtu” Zygmunta Krasińskiego, który stał się tytułem całej wystawy.

Pamięć po wsze czasy

– Nie ulega wątpliwości, że w II RP niepodległość miała twarz Marszałka. Stawiano mu pomniki, dedykowano poematy, odlewano dzwony, w szkołach i urzędach wieszano jego portrety. Wprawdzie Święto Niepodległości, „jako dzień po wsze czasy związany z wielkim imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego Wodza Naczelnego w walkach o wolność Ojczyzny”, zostało ustanowione dopiero w 1937 r., ale można to uznać za czystą formalność. Rok później parlament zadbał też o to, żeby nikt Marszałka nie mógł skrytykować. Na straży mitu stanęło surowe prawo – mówi Mariusz Urbanek, jeden z kuratorów wystawy oraz autor książki „Polska jest jak obwarzanek” opisującej okoliczności przegłosowania ustawy o ochronie imienia Piłsudskiego.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej