Rząd, który zadecydował o przyznaniu praw wyborczych kobietom, utrzymał się tylko 60 dni, ale był najbardziej progresywną Radą Ministrów w historii II i III RP. To dzięki gabinetowi PPS-owca Jędrzeja Moraczewskiego Polki mogły głosować i startować w wyborach wcześniej niż obywatelki USA, Szwecji, Hiszpanii, Francji, Włoch czy Szwajcarii.

Największym osiągnięciem rządu Moraczewskiego było właśnie stworzenie ordynacji wyborczej. Do dziś wybory w Polsce bazują na pięciu przymiotnikach – mają być powszechne, bezpośrednie, tajne, proporcjonalne i równe.

Były saper i oficer I Brygady Legionów w kolejnych dniach ogłosił dekrety wprowadzające ośmiogodzinny dzień pracy, obowiązkowe ubezpieczenia na wypadek choroby i bezrobocia, płacę minimalną i zwalniające bezrobotnych z płacenia komornego. W manifeście rządowym ogłaszał: utworzenie świeckiej i bezpłatnej szkoły na poziomie podstawowym, równouprawnienie wszystkich obywateli bez względu na wyznanie i narodowość, wolność sumienia, słowa, druku i zgromadzeń, swobodę zakładania stowarzyszeń i związków zawodowych oraz prawo do strajku. Rząd złożony głównie z socjalistów i ludowców upaństwawiał lasy, znosił tytuły szlacheckie, zaczął organizować urzędy pracy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej