Te kilka zdań Herszel Grynszpan skreślił w poniedziałek rano, 7 listopada 1938 r. Podpisał się swoim niemieckim imieniem Hermann. Na fotografii zrobionej później przez policję widać chłopaka w jasnym prochowcu. Długą grzywkę ma zaczesaną na bok. Na czoło opada parę kosmyków ciemnych włosów. Patrzy wzrokiem buntownika pełnym pretensji do świata, a może bólu. Widać to po lekko zmarszczonym czole. Na kolejnym zdjęciu, w policyjnym samochodzie, wygląda już jak zagubiony, przestraszony chłopiec. Nic dziwnego. Ma 17 lat.

Polenaktion

26 października 1938 r. Reinhard Heydrich, szef służby bezpieczeństwa Rzeszy, wydał rozporządzenie o wydaleniu z Niemiec do Polski wszystkich polskich Żydów. „Polenaktion” objęła 17 tys. osób.

W nocy z 27 na 28 października na granicznych stacjach w Zbąszyniu, Bytomiu, pod Chojnicami i Wschową znalazło się kilka tysięcy Żydów. Niemcy za pomocą psów i pejczów eskortowali ich do granicy z Polską. „Krew lała się na drogę” – wspominał Zendel Grynszpan, który razem z żoną Ryfką, synem Mordechajem i córką Esterą musiał opuścić swój dom w Hanowerze, w którym mieszkał od 18 lat. Młodszy syn Grynszpanów Herszel był akurat u wuja we Francji.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej