Artykuł jest fragmentem książki „Niepokorne damy. Kobiety, które walczyły o niepodległą Polskę” Kamila Janickiego, która 14 listopada ukaże się nakładem wyd. Znak. Autor jest historykiem, wcześniej wydał m.in. „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej”, „Żelazne damy”, „Damy złotego wieku”, „Epokę milczenia”, „Damy ze skazą” oraz „Damy polskiego imperium”.

26 września 1908 r. Organizacja Bojowa PPS dokonała zamachu bombowego na pociąg pocztowy w Bezdanach niedaleko Wilna. Bojowcy pod dowództwem Józefa Piłsudskiego przejęli ponad 200 tys. rubli, które zostały przeznaczone na cele konspiracyjne.

Profesor Andrzej Nowak, dobrze znany odbiorcom patriotycznej literatury, w haśle poświęconym Bezdanom, które zamieszczono w wydanym niedawno leksykonie, o kobiecym obliczu słynnej akcji zająknął się tylko w dwóch zdaniach. A i to, jak można podejrzewać, głównie ze względu na zaangażowanie w sprawę późniejszej żony Piłsudskiego. Także Władysław Pobóg-Malinowski, a więc najlepszy znawca tematu i autor klasycznej pracy poświęconej Bezdanom, rolę bojowniczek bagatelizował czy wręcz wyśmiewał. Chętnie korzystał z relacji podsuwanych mu zwłaszcza przez Aleksandrę Piłsudską* [w 1908 r. Szczerbińską], ale narrację skupiał na mężczyznach. Panie mogły co najwyżej oczekiwać krótkich wzmianek na marginesie lub plotkarskich dygresji podważających ich zdolność do służenia sprawie.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej