Narodowcy byli ludźmi wrażliwymi, patriotami, gotowymi poświęcić dla dobra ojczyzny, tak jak je rozumieli, spokojne życie, karierę. Za swe poglądy, a przede wszystkim działania nieraz budzili się w celi więziennej, a w początkowym okresie kilku zapoznało się z obozem koncentracyjnym, jakim była Bereza Kartuska. W czasie wojny niektórzy zapłacili cenę najwyższą – stracili życie.

Tak prof. Szymon Rudnicki rozpoczyna monografię pt. „Falanga”, najpełniejszy jak dotąd opis skrajnie radykalnego odłamu ruchu narodowego II RP. Lekturze tej znakomitej książki cały czas towarzyszy uporczywa myśl, że choć czytamy o młodych ludziach działających w latach 30. XX w., to przecież temat jest aktualny.

Monografię Rudnickiego można bowiem czytać nie jak opis wydarzeń, lecz jak przewodnik po sposobach myślenia i działania obserwowanych obecnie. Przecież młodzi ludzie maszerujący dziś pod zielonymi sztandarami z symbolem falangi także uważają się za ideowych patriotów chcących bezinteresownie działać dla ojczyzny.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej