Bender – prawnik z wykształcenia, historyk z zamiłowania, demokrata z przekonania, burmistrz z zawodu – był we Wrocławiu (wówczas Breslau) obcy. Zarządzania miastem uczył się w Toruniu: w 1878 r. został tam wybrany na urząd syndyka miejskiego, rok później został zastępcą burmistrza, potem członkiem magistratu i wreszcie w 1888 r. objął urząd pierwszego burmistrza. Intensywnie modernizował Toruń – rozbudował wodociągi, kanalizację, uruchamiał linię tramwajową – więc wrocławscy radni postanowili go ściągnąć do stolicy Śląska.

Przeprowadzili transfer stulecia, bo 43-letni Bender miał nie tylko wielki talent organizacyjny i doświadczenie, ale także wizję i odwagę, żeby do kosztownych projektów przekonać mieszkańców. Gdy w 1891 r. wprowadzał się do wrocławskiego ratusza, miasto zajmowało obszar 3 tys. ha i miało ok. 330 tys. mieszkańców, a gdy w 1912 r. żegnał się z urzędem, rozciągało się już na 5 tys. ha, a wrocławskie bruki szlifowało ponad pół miliona osób.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej