Tuż po wojnie prasę obiegły informacje o powstałym w USA „robocie-matematyku”, „elektronowej maszynie do liczenia” nazwanej ENIAC. Zbudowany na potrzeby armii kolos ważył 30 ton i mógł wykonać do 5 tys. dodawań na sekundę, a w ciągu pół minuty obliczał tor pocisku lecącego w powietrzu minutę (bez wsparcia maszyny człowiek rozwiązywałby to samo zadanie 20 godzin). Dla przykładu podamy, że fizyk angielski Hartree niepotrzebnie spędził piętnaście lat nad wyliczeniem struktury atomu. Naprawdę szkoda było czasu. ENIAC dokonałby tego w dwa albo trzy dni – pisała prasa.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej