Głosem Danuty Mancewicz mówił Lolek, bohaterowie „Przygód Gąski Balbinki” i Placek z filmu „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Ale aktorka najbardziej chyba chciała oddać swój głos Krzysztofowi Sobieszczańskiemu, koledze z AK, w którym się kochała i po wojnie planowała napisać o nim książkę. Pisanie książki o Krzysztofie to nie tylko naiwny pomysł, ale także może odgrzebać pewne sprawy z Jego przeszłości, które, mówiąc delikatnie, nie przynoszą mu zaszczytu, a mogłyby głęboko urazić jego żyjące dzieci – pisał Stanisław Sosabowski „Stasinek”, powstaniec warszawski i syn słynnego generała o tym samym nazwisku, do Józefa Rybickiego „Andrzeja”, który kierował warszawskim Kedywem. Przeszło 30 lat po wojnie Sosabowski apelował do dawnego dowódcy, by pozostał lojalny wobec Sobieszczańskiego. List miał zostać zniszczony. Jednak ocalał i znajduje się w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej