Walka o zakaz aborcji w Polsce rozpoczęła się już w 1989 r. Ustawa z 1956 r. dopuszczała ją na żądanie kobiety bez ograniczeń. Dlatego grupa senatorów pod przewodnictwem Waleriana Piotrowskiego (wówczas Obywatelski Klub Parlamentarny, później Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe) zgłosiła restrykcyjny projekt, który dopuszczał przerywanie ciąży jedynie wtedy, gdy zagrażała życiu i zdrowiu matki. Wprowadzał także kary dla kobiet oraz lekarzy. We wrześniu 1990 r. Senat, w którym 99 miejsc zajmowali przedstawiciele „Solidarności”, przyjął go i wysłał do Sejmu. W lutym następnego roku z badań OBOP wynikało jednak, że Sejm nie powinien przyjmować senackiego projektu, bo trzy czwarte ankietowanych chciało referendum w sprawie aborcji.

Piwo czerwone od niewinnej krwi dzieci...

Posłowie ZChN przekonywali kolegów z OKP, żeby poparli wniosek o drugie czytanie projektu i ostateczne przegłosowanie ustawy. „Możemy wygrać przez zaskoczenie” – tłumaczył Jan Łopuszański.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej