Anna Machcewicz, badaczka dziejów najnowszych i felietonistka „Ale Historia”, przeprowadziła wywiad rzekę z Jackiem Taylorem, wybitnym adwokatem i opozycjonistą. Mecenas Taylor w latach 80. bronił m.in. Władysława Frasyniuka, Andrzeja Gwiazdę, Adama Michnika, Zofię i Zbigniewa Romaszewskich, Annę Walentynowicz i Lecha Wałęsę. Brał udział w obradach Okrągłego Stołu, a po 1989 r. był posłem Unii Demokratycznej. Publikujemy fragment książki pt. „Naprawdę trzeba było coś zrobić”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Arche.

Anna Machcewicz: Jak zmieniało polską rzeczywistość prawo stanu wojennego?

Jacek Taylor: Jeden z „dekretów wojennych” wprowadzał zmiany w prawie karnym. Karalnymi stały się czyny, które w cywilizowanych krajach nie są karalne, np. „działalność związkowa”. Wysokie kary groziły w szczególności za strajk, ale jeśli tylko bezpieka chciała zamknąć konkretną osobę, to za karalną działalność związkową uznawano także inne działania. Tak do więzienia trafiali ludzie posiadający przy sobie ulotki, nawet pojedyncze. Był przypadek uwięzienia za pożyczanie książek (znajdowały się wśród nich książki autorstwa Czesława Miłosza).

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej