Jak opowiadał inż. Jan Polak, konstruktor zabrzańskiego Mostostalu, historia masztu w Konstantynowie zaczęła się, gdy jeden z państwowych oficjeli podczas spędzonego na odludziu urlopu nie mógł słuchać swojej ulubionej radiowej Jedynki. Istotnie, odbudowana tuż po wojnie radiostacja w Łazach koło Raszyna pokrywała zasięgiem tylko 75 proc. powierzchni Polski, a słuchacze od dawna uskarżali się na kiepską jakość odbioru, zwłaszcza w górach, na Śląsku i na północnym zachodzie kraju.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej