Pułkownik przebrał się za zagonowego szlachcica, inni delegaci poprzebierali się również. Skierowano się ku leśniczówce Dub, odległej o 15 kilometrów, ale przewodnik zabłądził w lesie i dopiero około południa dnia następnego udało się, dzięki spotkanym chłopom, odnaleźć drogę do leśniczówki. Delegacja stanowiła jednak jeszcze zbyt dużą grupę, która mogłaby ściągnąć na siebie uwagę ludności. Postanowiono więc ją rozdzielić i iść dalej dwoma grupami. Pierwszą stanowił pułkownik Mościcki, chorąży Maruszewski i dwaj ułani, drugą porucznik Żaboklicki, podporucznik Bisping i ochotnik Wańkowicz. Wkrótce obie grupy zostały zaatakowane przez uzbrojonych chłopów. Pułkownik Mościcki zginął, resztę delegacji zaaresztowano. Pułkownik padł całkiem samotny, gdyż w ostatniej chwili spróbowano przedrzeć się pojedynczo. Ani jeden z towarzyszy broni nie był świadkiem Jego śmierci. Tak zginął, wierny obowiązkowi żołnierskiemu bohater Krechowiec, świetny dowódca Pierwszego Pułku Ułanów – pisali Jan Litewski i Władysław Dziewanowski, autorzy „Dziejów 1-go Pułku Ułanów Krechowieckich”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej