Tylko jedna kwestia jest bezsporna – okoliczności, w jakich Mary Shelley – wówczas jeszcze Godwin – zaczęła pisać swoją powieść: deszczowe lato 1816 r., które spędzała w Szwajcarii, w willi Diodati nad Jeziorem Genewskim. Wyjechała tam z kochankiem i późniejszym mężem, poetą Percym Shelleyem, lordem George’em Byronem, jego kochanką, a swoją przyrodnią siostrą Claire Clairmont i lekarzem Byrona Johnem Polidorim. Pewnego nudnego wieczoru, kiedy lało jak z cebra i nikt z towarzystwa nie miał ochoty wystawiać nosa na zewnątrz, Byron rzucił pomysł, żeby zrobili sobie konkurs na opowiadanie grozy. Kilka dni później Mary zaczęła pisać. Bohaterem jej powieści był zafascynowany tajemnicą życia i śmierci student nauk przyrodniczych Wiktor Frankenstein, który doszedł do wniosku, że z kawałków ludzkich zwłok może stworzyć nową, doskonałą istotę ludzką. Któż pojmie grozę tych sekretnych trudów, kiedy grzebałem w niepoświęconych, wilgotnych mogiłach albo dręczyłem żyjącą istotę, żeby ożywić bezduszną glinę?! (…) Zbierałem kości po kostnicach i ręką profana naruszałem przerażające sekrety ciała. (…) Z prosektorium i rzeźni otrzymywałem wiele potrzebnych mi materiałów, często z odrazą odwracałem się od mego zajęcia... (…) I oto w ponurą noc listopadową ujrzałem spełnienie moich trudów. (…) Świeca była już prawie wypalona, kiedy w jej migoczącym, dogasającym świetle zobaczyłem, jak otwiera się zamglone żółte oko stworzenia; oddychało ono ciężko, a jego ciałem wstrząsały drgawki. Jakże opisać, co poczułem, ujrzawszy tę katastrofę?! Członki jego były proporcjonalne i wybrałem mu rysy twarzy, które miały być piękne. Piękne! Wielki Boże! Żółtawa skóra z ledwością zasłaniała kłębowisko mięśni i żył. Włosy miał czarne, błyszczące i faliste, a zęby białe jak perła. Ale te wspaniałości tworzyły tylko bardziej upiorny kontrast z jego wodnistymi oczami – które wydawały się niemal tej samej barwy co szarobiałe orbity, w których były osadzone – oraz jego pomarszczoną cerą i prostymi czarnymi wargami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej