W lutym 1945 r. Sojczyński pisał do Jana Rogólki „Grota”, byłego zastępcy w batalionie Armii Krajowej: Faktycznie doznaliśmy nowych rozczarowań, tak strasznych, że osiwieć można ze zmartwień. Ale widocznie droga do prawdziwej wolności i szczęścia musi być aż tak ciężka. Im więcej najokropniejszych tragedii przeżyjemy (...), tym prawdopodobnie mniej przykrych niespodzianek doznamy w Niepodległej Polsce. Dodał, że rozwiązanie AK było pewnego rodzaju manewrem taktycznym, który miał umożliwić rozpoczęcie konspiracji na nowo. Przez pewien czas „Warszyc” analizował sytuację w kraju i w maju w Radomsku przyjął przysięgi od planowanych dowódców organizacji, którą z czasem nazwał Konspiracyjnym Wojskiem Polskim (KWP).

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej