Ostatnią noc śpi mocno. Śni jej się, że niesie do chrztu dziewczynkę w białej sukience. Droga prowadzi pod górę, niebezpiecznie. Zdąży przełożyć dziecko na drugą stronę szczeliny, sama spada w przepaść.

Budzi się.

– To dziecko to nasza idea – opowiada sen współwięźniarce. – Przetrwa, ale wcześniej my musimy umrzeć.

Gdy prowadzą ją na egzekucję, inni studenci manifestują poparcie dla Wodza.

ULOTKA NUMER 1

Stawiajcie bierny opór; opór, gdziekolwiek jesteście, powstrzymujcie dalszy bieg tej ateistycznej machiny wojennej, zanim będzie za późno. Nie zapominajcie, że każdy naród zasługuje na taki rząd, jaki toleruje!

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej