Dr Marzena Matla – mediewistka z Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu, badaczka średniowiecznych dziejów Czech i Polski, autorka m.in. „Pierwszych Przemyślidów i ich państwa” (2008), a także „Początków Czech” (2013)

Piotr Bojarski: Jest rok 906. Najazd koczowniczych Węgrów kończy istnienie państwa wielkomorawskiego, pierwszego słowiańskiego państwa w środku Europy. Czy – jak głosi prof. Przemysław Urbańczyk – koniec Wielkich Moraw oznaczał exodus przedstawicieli dynastii tam rządzącej – Mojmirowiców – na tereny dzisiejszej Wielkopolski? Czy z terenu Moraw mogli się wywodzić protoplaści Piastów?

Dr Marzena Matla: To teza dyskusyjna. Jakiś exodus z Moraw na obszary sąsiednie na pewno nastąpił. Węgrzy doprowadzili do zniszczenia struktur państwowych, drużyny i części elit, ale nie wiemy nawet, kiedy doszło do decydującego starcia. Częściowo zniszczone zostały największe grody na południu Moraw, np. Mikulcice, Stare Mesto-Uherske Hradiste, są na to dowody archeologiczne. Ale Morawy Północne nie zostały dotknięte najazdem Węgrów, kompleks ołomuniecki rozwijał się potem dynamicznie.

Elity wielkomorawskie miały więc gdzie uciekać?

– Tak, i część z nich przetrwała. Jacyś lokalni możni morawscy zapewne się dogadali, a może nawet współpracowali z Węgrami, ewentualnie płacili jakiś trybut. Mówienie o całkowitym zlikwidowaniu Wielkich Moraw jest przesadą, ale migracje rzeczywiście były. Na Śląsku znajdują się pozostałości kilku grodów podejrzewanych o pochodzenie morawskie. Na przykład grodzisko w Gilowie (pod Dzierżoniowem) ma konstrukcję podobną do grodów wielkomorawskich: kamienne licowanie wałów, tzw. suchy mur, znaleziono tam również ponad 30 zabytków wielkomorawskich. Gród ten datowany jest na czas po 896 r., na schyłek Wielkich Moraw.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej