Około południa 4 stycznia 1933 r. pod dom mało znanego finansisty, barona Kurta von Schrödera, w Kolonii podjechała taksówka, z której wysiadł elegancki pięćdziesięcioparolatek z wąsami i wszedł do środka. Gość nazywał się Franz von Papen i był nie byle kim, bo poprzednim kanclerzem, słusznie uchodzącym za najbardziej zaufanego człowieka wiekowego prezydenta Paula von Hindenburga. W środku czekał już na niego Adolf Hitler. Nazywany „Diabłem w Cylindrze” Papen, światowiec związany przez lata z katolicką partią Centrum, rządził Niemcami w drugiej połowie 1932 r., ale ponieważ nie miał większości w Reichstagu, musiały mu wystarczyć zaufanie prezydenta oraz możliwości korzystania przezeń z nadzwyczajnych uprawnień.

Pozostało 95% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej