ADAM LESZCZYŃSKI: Napisał pan pierwszą popularną historię zagłady Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Ukazała się w bardzo szczególnym politycznym momencie. Na początku grudnia w szkole ojca Tadeusza Rydzyka w Toruniu odbyła się konferencja o Polakach ratujących Żydów. Wzięli w niej udział premier Beata Szydło i ministrowie. Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak oświadczył, że takie konferencje wpisują się w politykę rządu. A na ile pana książka jest polityczna?

PROF. DARIUSZ LIBIONKA: W ogóle nie jest polityczna. Do jej napisania zainspirowała mnie powszechna niewiedza na temat tego, co się stało na okupowanych ziemiach polskich z polskimi Żydami, naszymi współobywatelami. Na początku omówiłem badania z 2009 r. o wiedzy Polaków o wojnie przeprowadzone na zlecenie Muzeum II Wojny Światowej. Wynika z nich niezbicie, że wiedza na temat tego, co działo się z Żydami w Generalnym Gubernatorstwie, jest żadna. Pytano np. o miejsca Zagłady – obóz w Treblince wskazało tylko 14 proc. badanych, o obozie w Bełżcu wiedziało 0,9 proc. Moja książka dotyczy tych miejsc. Nie sądzę, aby od 2009 r. nastąpiły w tej wiedzy jakieś zasadnicze zmiany.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej