W październiku na ekrany kin wszedł film „Zgoda” Macieja Sobieszczańskiego o trójkącie miłosnym za drutami polskiego obozu pracy. To drugie w tym roku dzieło poruszające sprawę powojennych represji wobec mieszkańców Polski zachodniej i północnej. O tym, że ten temat wciąż budzi emocje, przekonał się Marek Łuszczyna, autor reporterskiej książki wydanej kilka miesięcy temu przez Znak. Fala hejtu wylała się na niego, zanim jeszcze „Mała zbrodnia” zdążyła dotrzeć na księgarskie półki. Najbardziej dostało mu się za podtytuł „Polskie obozy koncentracyjne”. Anonimowi krytycy podnosili, że obozów, które w 1945 r. powstały w Polsce, nie można nazywać polskimi, lecz komunistycznymi. Bo – jak dowodzili – zakładały je władze kraju, który nie był suwerenny. Pisząc, że te obozy były polskie,...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.