Masakra rozpoczęła się 11 sierpnia 1937 r. Nikołaj Jeżow, ludowy komisarz NKWD, podpisał wtedy tajny rozkaz nr 00485, który okazał się wyrokiem śmierci dla ponad 111 tys. Polaków, a dla niemal 30 tys. kolejnych oznaczał wysyłkę do łagrów. Nie sposób policzyć, ilu bliskim ofiar, w tym małym dzieciom, złamał życie.

„Operacja polska” NKWD: „Gromić na całego”

W archiwach moskiewskiego stowarzyszenia Memoriał znalazły się kopie zeznań Arkadija Postela, oficera moskiewskiego NKWD, który brał udział w „operacji polskiej”, a potem sam przepadł w żarnach machiny represji.

Katowany i przesłuchiwany przez niedawnych kolegów tak zeznawał w grudniu 1939 r., wkrótce przed rozstrzelaniem: Zebrali nas, oficerów NKWD, na Łubiance i przeczytali rozkaz narkoma. Że teraz trzeba brać Polaków, i to nawet bez żadnych materiałów obciążających, bez konkretnych podejrzeń. Dlaczego, na jakiej podstawie? Nie rozumieliśmy. Wtedy naczelnicy oznajmili, że Stalin i Biuro Polityczne o wszystkim wiedzą, wszystko zatwierdzili. Dotarło do nas, że po prostu mamy gromić Polaków na całego.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej