Kiedy rankiem skrzypnęły drzwi i staruszka wyszła przed dom, wszędzie było cicho i spokojnie. Tylko w zaroślach coś się poruszyło – ale kto by na to zwracał uwagę. Może kot? Może kura sąsiadów? Drogą przejechał ktoś na rowerze, potem Józef Grzelak przegnał krowy na łąkę. Wszystko było zwyczajnie, jak każdego dnia. A tu nagle… Babcia Marciniakowa oniemiała! Okazało się, że jej podwórko zostało dokładnie wysprzątane przez nocnych gości, po których pozostał krótki anonimowy list.

Okazało się, że za porządki u babci Marciniakowej odpowiadają członkowie tajnego związku podwórkowego Włóczykije działającego w ramach Wyprawy Tysiąca Przygód. Akcję wymyślił sekretarz redakcji „...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.