Ci dwaj ziomkowie pochodzący z tego samego nadwołżańskiego Symbirska (dziś Uljanowsk) okazali się protagonistami tragedii, która rozgrywała się w Rosji w fatalnym dla niej roku 1917. Ich losy dziwnym trafem zawsze się przeplatały.

Logika bolszewika

W dzieciństwie, w latach 80. XIX w., ich rodziny mieszkały tuż obok siebie w centrum niespełna wtedy 40-tysięcznego Symbirska. A klasowo, czemu przyszli bolszewiccy wyznawcy „wodza rewolucji światowej” przypisywali większą wagę, byli jeszcze bliżsi. Ich ojcowie zajmowali się tym samym – oświatą. Radca kolegialny Fiodor Michajłowicz Kierenski dyrektorował Symbirskiemu Męskiemu Gimnazjum. Uczył Wołodię Uljanowa, który jego szkołę skończył „ze złotym medalem”, czyli jako prymus, ale z jedną czwórką – z...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.