W 1279 r. Karol II, syn króla Neapolu i Sycylii Karola I Andegaweńskiego, usłyszał od jednego z dworzan opowieść, która rozpaliła jego wyobraźnię. Dworzanin mówił, że w prowansalskiej mieścince Saint-Maximin może się znajdować grób św. Marii Magdaleny. Byłaby to sensacja na całą Europę, wszak kobieta ta należała do najbliższego grona uczniów Chrystusa i już w III w. św. Hipolit – jeden ze znamienitych ojców Kościoła – nazwał ją „Apostołką Apostołów”.

Karol II, który nosił już wówczas tytuł hrabiego Prowansji, postanowił sprawdzić, czy to prawda. Zlecił sekretarzom kwerendę w starych rocznikach i kronikach, a oni uznali, że jest coś na rzeczy. W grudniu 1279 r. książę ze swoją świtą udał się do Saint-Maximin i zarządził poszukiwania w miejscowym kościółku i wokół niego. Po trzech dniach pod kościelną posadzką natrafiano na starą kryptę. Podekscytowany książę chwycił motykę i zaczął przerzucać piach z tajemniczej komory. Gdy natrafił na marmurowy sarkofag, nakazał sługom, by odsunęli pokrywającą go płytę. I nagle – jak relacjonowali kronikarze (m.in. Bernard Gui – znany później inkwizytor) – spod marmuru zaczął się wydobywać cudowny zapach. Dla poszukiwaczy był to dowód, że natrafili na skarb. W średniowieczu uważano, że ciała świętych wydzielają zapachy, jakimi radują się w niebie aniołowie.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej