MAREK BEYLIN: Wytłumaczmy, jak doszło do powstania Komuny Paryskiej. 19 lipca 1870 r. wybucha wojna francusko-pruska sprowokowana przez Niemcy...

PIOTR SZLANTA: Na zimno sprowokował ją kanclerz Otto von Bismarck słynną depeszą emską, w której zdaniem większości Francuzów i Napoleona III obraził honor Francji. Trzeba więc było wziąć zbrojny odwet na Niemcach. Francja niesiona falą nacjonalistycznych nastrojów wypowiada wojnę Prusom i ich niemieckim sojusznikom. To ma być łatwe, triumfalne zwycięstwo. Tyle że wojska niemieckie wkraczają do Francji i blokują gros sił francuskich w nadgranicznej twierdzy Metz. A gdy z odsieczą śpieszy Napoleon III, dostaje manto pod Sedanem 2 września i wraz ze 100 tys. żołnierzy i kilkoma generałami dostaje się do niewoli.

Na wieść o tym buntuje się lud Paryża, zawsze bardziej rewolucyjny i republikański niż reszta Francji. Obalono II Cesarstwo, a Léon Gambetta, późniejszy minister wojny i spraw wewnętrznych nowej republiki, proklamuje 4 września republikę francuską i powołanie Rządu Obrony Narodowej. Ma on dalej walczyć z Niemcami i organizuje obronę Paryża.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej