„Nowe życie na zgliszczach. Bund w Polsce w latach 1944-1949” Martyny Rusiniak-Karwat to książka elegijna. Opisuje mało znane powojenne dzieje Bundu - żydowskiej partii socjalistycznej, która mimo wysiłku działaczy rozsypała się pod wpływem zmian zachodzących zarówno w Polsce, jak i w Palestynie.

Autorka wykonała ogromną kwerendę w polskich i zagranicznych archiwach, w których – zdarzało się – teczki z materiałami o Bundzie przez wiele lat leżały zapakowane w szary papier z adnotacją „Zniszczyć”. Dla wielu Bund utracił po drugiej wojnie światowej rację swojego istnienia, czemu dawał wyraz chociażby najsłynniejszy bodaj polski bundowiec, czyli Marek Edelman.

Ocaleni z legitymacjami

W 1944 r. Bund był zdziesiątkowany. Wielu jego liderów zginęło w Holokauście, inni nie przetrwali radzieckich więzień. W Londynie samobójczą śmierć zadał sobie Szmul Zygielbojm, członek Rady Narodowej RP, protestując w ten sposób przeciwko bierności Zachodu wobec trwającego Holokaustu. Zagłada niemal unicestwiła bazę społeczną Bundu - żydowski proletariat zaludniający przed wojną warszawską dzielnicę nalewkowsko-muranowską czy łódzkie Bałuty. W ten sposób jedna z najsilniejszych żydowskich partii stała się ugrupowaniem marginalnym. Ale, jak pokazuje książka Rusiniak-Karwat, to nie hitlerowcy zadali Bundowi ostateczny cios.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej