W pogoni za zyskiem producenci tzw. „odzieży patriotycznej” coraz częściej rezygnują z ograniczeń wynikających z istnienia rzeczywistości pozakoszulkowej. Jeszcze niedawno jedno z przedsiębiorstw sprzedawało ubrania z pomylonymi osobami i zmyślonymi cytatami, a teraz Red is Bad, firma promowana m.in. przez prezydenta Andrzeja Dudę, wypuściło całą kolekcję opatrzoną hasłem „Goodbye Mr. Marx”. Reklamuje je zdjęciami m.in. darcia kartek z książek autorstwa Karola Marksa i przepuszczania ich przez maszynkę do mielenia mięsa.

Antymarksowe koszulki tworzy, jak można przeczytać na stronie producenta, „marka dla ludzi ceniących wolność i dumnych z polskiej historii” oraz przypominająca „zapomnianych bohaterów oraz niepodległościowe zrywy naszych przodków”.

Cóż, Marks właśnie to robił.

Nieśmiertelny rycerz Europy

Marks pisał i czytał o Polsce co najmniej od powstania krakowskiego w 1846 r. Jednak prawdziwy wzrost zainteresowania nastąpił kilkanaście lat później, gdy był już m.in. po lekturach książek Joachima Lelewela o historii Rzeczpospolitej. Wieść o wybuchu powstania styczniowego zelektryzowała go, a jego upadek uznał za jedno z dwóch najważniejszych wydarzeń w Europie po 1815 r. Uważał, że ta klęska niezwykle wzmocni pozycję despotycznej Rosji i na długi czas zniechęci Polaków do walki o suwerenność.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej