Miało się ku końcowi września 324 r., gdy cesarz Konstantyn (zwany później Wielkim) powrócił wreszcie z wojennych batalii do swego pałacu w Nikomedii (dziś Izmit w północno-zachodniej Turcji). 18 września wierne mu wojska pod Chryzopolis nad Bosforem rozgromiły armię jego szwagra Licyniusza, władcy wschodniej części Imperium Rzymskiego. Dziesięcioletnia wojna domowa miała się wreszcie ku końcowi. Zwycięski cesarz chciał niebawem wybrać się w podróż do Syrii i Egiptu. Jego współpracownicy zaczęli czynić już pewne przygotowania, jednak Konstantyn niespodziewanie zmienił plany. Do jego uszu dotarły niepokojące wieści z Aleksandrii, gdzie wybuchały rozruchy pomiędzy miejscowymi chrześcijanami. Dochodziło do publicznych pyskówek i gorszących bijatyk, w których ścierali się zwolennicy pewnego kapłana o imieniu Areios (łac. Arius –...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej