BEATA JANOWSKA: W XIX w. wielu Europejczyków z różnych powodów wyruszało do Turcji i krajów Orientu. Zarówno wtedy, jak i pewnie teraz ich uwagę przyciągało pewne słowo – harem.

DR TEODOZJA RZEUSKA: Harem w języku arabskim znaczy „zakazane”, ale też „święte”. Dwa najważniejsze miejsca islamu mają je w nazwie: Wzgórze Świątynne w Jerozolimie – Al-Haram asz-Szarif – i główna świątynia świata muzułmańskiego w Mekce – Al-Masdżid al-Haram. Tak też nazywa się część domu, do której nie mają wstępu obcy mężczyźni. Obcy to ci, których przebywające tam kobiety zgodnie z prawem koranicznym mogłyby poślubić. Ponieważ w islamie kobieta może wyjść za kuzyna, w haremie mogli przebywać wyłącznie jej mąż, synowie, wyjątkowo bracia i ojciec. Haremem rządziła pani, a nie pan domu. Model rodziny, w którym matka jest szefową rodu, panuje na Wschodzie do dziś. Bez jej zgody w obrębie domu nie są podejmowane żadne decyzje, mimo że to mąż lub syn reprezentują rodzinę na zewnątrz.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej