W grudniu 1945 r. dwóch braci, Muhammed oraz Chalifah, noszących nazwisko Ali i wywodzących się z beduińskiego klanu Al-Samman, udało się na wielbłądach w pobliże klifu Dżabal at-Tarif, 11 km na północny wschód od miejscowości Nag Hammadi w Górnym Egipcie. Byli niepiśmiennymi chłopami. Chcieli przy klifie nakopać trochę żyznej ziemi zwanej sabach, by wykorzystać ją jako nawóz na własnych polach. Muhammed za pomocą motyki wykopał spod wielkiego głazu gliniany dzban. Bał się, że gdy otworzy wieko, z wnętrza wyskoczy zły dżin. Jednak w końcu przemógł strach, bo liczył na to, że w dzbanie mogą się znajdować kosztowności. Gdy rozbił motyką wieko, zobaczył jednak kilkanaście papirusowych ksiąg w skórzanych okładkach. Choć był rozczarowany, postanowił zabrać znalezisko do domu w miejscowości Al-Qasr. Jego brat Chalifah na widok...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.