Informacja, którą przekazała Armii Krajowej w grudniu 1943 r., była precyzyjna: „Opel admiral na tablicach SS 20795”.

Do jej zdobycia wystarczyło kilka rozmów i dyskretna obserwacja dziedzińca pałacu Brühla, siedziby gubernatora dystryktu warszawskiego Generalnego Gubernatorstwa SS-Gruppenführera Ludwiga Fischera, gdzie pracowała od prawie czterech lat.

Pod pałac zajeżdżało niewiele esesmańskich aut, a jej zainteresowanie tą konkretną limuzyną nie wzbudzało podejrzeń, bo większość pracujących w pałacu ludzi ciekawił nowy szef policji i SS w dystrykcie SS-Brigadeführer Franz Kutschera. Pojawił się trzy miesiące wcześniej, we wrześniu 1943 r., zastępując przeniesionego do Grecji kata getta Jürgena Stroppa.

Tak umierało getto. Wstrząsające zdjęcia z raportu Stroopa

Od tej pory Kutschera topił Warszawę we krwi. „Milena” miała ustalić też jego rysopis. Średniego wzrostu, raczej krępy, o śniadej cerze i ciemnych włosach, przypomina raczej Cygana. Wygląda, jak go dość pogardliwie określano w pałacu Brühla, raczej na podoficera niż na wysokiego rangą oficera SS – opisała. Z ustaleniem adresu też nie miała problemu – szefowie gestapo od początku okupacji mieszkali w kamienicy przy alei Róż.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej