20 kwietnia 1973 r., port w Jokohamie, 26-letni David Robert Jones, znany powszechnie jako David Bowie, wszedł po trapie i spojrzał na tłum wypełniający nabrzeże. Stojący w strugach deszczu Japończycy wykrzykiwali jego imię i klaskali. David Bowie przypomniał sobie wydarzenia sprzed kilku dni: podczas koncertu zrzucił strój z czerwoną błyskawicą i cisnął przed siebie. Dziesiątki rąk rozerwały go na strzępy, by po chwili rzucić się ku artyście. Młodych ludzi powstrzymał feralny incydent: runął podest i osunęli się pod podłogę.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej