100 mln euro zapłaciło państwo polskie za kolekcję książąt Czartoryskich. Tuż przed końcem ubiegłego roku Ministerstwo Kultury zakończyło negocjacje z Adamem Karolem Czartoryskim y Bourbon d’Orleans, potomkiem księżnej Izabeli Czartoryskiej, której zawdzięczamy te bezcenne zbiory. Szczegóły transakcji wciąż nie są znane. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński chwali się odkupieniem dzieł za 5 proc. ich rzeczywistej wartości, ale suma jak na polski budżet jest na tyle ogromna, że pojawiają się pytania, czy trzeba było płacić za coś, co księżna Izabela i tak przekazała narodowi. Zwolennicy takiego rozwiązania odpowiadają, że wykup był jedynym rozwiązaniem wieloletnich kłopotów, które muzealnikom opiekującym się zbiorem dostarczała Fundacja Czartoryskich, jego właściciel. Bo choć księżna tworzyła kolekcję Czartoryskich z myślą o narodzie polskim, nie przewidziała historycznych perturbacji, a akt jej woli nigdy nie miał statusu dokumentu prawnego. Dlatego po przełomie w 1989 r. jej potomkowie mogli odzyskać kolekcję.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej